Smoothie, czyli przyjemniaczek

Każda szanująca się kawiarnia ma w swojej ofercie przynajmniej kilka rodzajów koktajli owocowych, owocowo-warzywnych lub warzywnych. Nieważne, czy właśnie rozsiadamy się w wygodnym fotelu w jednej z sieciówek, czy chowamy się za ekranem naszego laptopa w jakiejś mniej uczęszczanej miejscówce – zwykle nie będziemy żałować, że zamówiliśmy smoothie.

 

Smoothie dzisiaj

Smoothie pochodzi od angielskiego słowa smooth, oznaczającego coś gładkiego, o gładkiej konsystencji. Obecnie „smoothie” używa się do nazwania koktajlu owocowego (lub owocowo-warzywnego), który powstał przez zblendowanie składników w mikserze szybkoobrotowym, a jego konsystencja jest pozbawiona grudek. Po prostu smooth.

 

Smoothie sprzed 100 lat

Według słownika Merriam-Webster TM z 1904 roku smoothy/smoothie to:

  1. Osoba, która posiada lekkość wypowiadania się.
  2. Osoba wyróżniająca się wysoką kulturą osobistą i dobrymi manierami (zwykle mowa o mężczyźnie i jego stosunku do kobiet).

Jak widać, ponad 100 lat temu w USA koncept dzisiejszego smoothie nie był jeszcze popularny, chociaż samo słowo już wtedy kojarzyło się z czymś, lub w tym przypadku kimś, przyjemnym.

 

Jest rok 1932…

Wchodzimy do sklepu i prosimy o smoothie. Co przyniesie nam sprzedawca? Jest spora szansa, że będzie to biustonosz wyprodukowany przez firmę o tej nazwie.

Pierwszego zarejestrowania nazwy handlowej z użyciem słowa smoothie dokonała Adler Company z Connecticut produkująca odzież i bieliznę damską.

Dopiero trzy lata później po praz pierwszy użyto słowa smoothie w kontekście spożywczym. Przyczyniła się do tego firma Bowey’s Incorporated of Indianapolis ze stanu Indiana, która wprowadziła na rynek syrop czekoladowy.

Od tamtego czasu słowo to coraz częściej pojawiało się wśród dóbr, które można nabyć drogą kupna. Firmy wykorzystujące je w swoich nazwach handlowych produkowały między innymi samochody, ubrania czy komponenty elektryczne. Nazwa i powiązane z nią produkty ewoluowały, aby wreszcie w latach 60. ubiegłego wieku stać się tym, co znamy dzisiaj.

Goście z południa

Kolorowe koktajle owocowe przywędrowały do Ameryki Północnej z południa: Brazylii i Meksyku, gdzie obfitość egzotycznych owoców wręcz zmuszała do coraz bardziej kreatywnych form ich serwowania.

Kalifornia była jednym z pierwszych miejsc w USA, gdzie zaczęto serwować te zapożyczone z Ameryki Południowej koktajle. Wraz ze wzrostem zainteresowania dietą wegetariańską pojawiało się coraz więcej miejsc serwujących dania kuchni roślinnej. Jednym z proponowanych tam specjałów był koktajl z soków owocowych – „fruit juice smoothie”.

 

Napój ekscentryków?

Co ciekawe, smoothie w formie koktajlu kojarzono w latach 60 i 70 z ruchem hipisów. 50 lat później w Europie (w tym i w Polsce) nadal kojarzy się z eklektyczną grupą społeczną o bardzo podobnej nazwie – hipsterami.

Skok sokowej rewolucji

W latach 90. XX wieku smoothies przeżyły renesans w Stanach Zjednoczonych. Wraz ze wzrostem świadomości dotyczącej spożywanych produktów, na fali zainteresowania zdrowym odżywianiem, koktajle owocowe wróciły do łask. Przemysł sokowy zaczął się intensywnie rozwijać.

W Polsce z powodów politycznych, gospodarczych i społecznych do podobnych zmian doszło niemal dekadę później.

W początkowych latach XXI wieku amerykańskie The Juice and Smoothie Association, JASA (Stowarzyszenie Soków i Smoothies) definiowało smoothie jako produkt przygotowany przy pomocy blendera szybkoobrotowego, składający się z soku owocowego, owoców oraz kruszonego lodu lub niesłodzonego jogurtu, ewentualnie mleka sojowego.

 

Twoje wymarzone smoothie

Oczywiście przygotowując taki specjał samodzielnie, możemy dodać tam wszystko, czego dusza zapragnie (i co akurat znaleźliśmy w naszej lodówce). Jako popularne dodatki do smoothies występują algi (np. spirulina), nasiona (lnu, chia), otręby, przyprawy (kakao, cynamon, chili), ale też preparaty witaminowe czy białkowe. Możliwości jest nieskończenie wiele.

Smoothies promuje się jako zdrowe, bezcukrowe danie, którym można z powodzeniem zastąpić posiłek. Można je łatwo zabrać ze sobą jako drugie śniadanie czy przekąskę. Dodatkową korzyścią jest łączenie przyjemnego z pożytecznym. Według zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, powinno się spożywać minimum 5 porcji warzyw i owoców dziennie (po minimum 100 g każda). Zblendowanie przynajmniej części z nich sprawi, że nie zapomnimy już o przyjęciu naszej dziennej porcji witamin.

 

Zielone smoothies

Zielone smoothie jest inspiracją dla wielu publikacji. Wpisuje się świetnie w popularny ostatnio styl zdrowego odżywiania, zwanego „clean eating” (ang. czyste jedzenie). Zamysł takiego koktajlu jest taki, że do wybranych przez nas owoców (lub warzyw) dodaje się zieloną roślinę liściastą. W zależności od naszych osobistych preferencji smakowych może to być jarmuż, szpinak, natka pietruszki czy np. natka marchwi.

 

Smoothie bowl – nowy sposób na pyszne śniadanie

Jakiś czas temu na naszym fanpage’u pojawiło się krótkie wideo pokazujące propozycje podania smoothie na śniadanie. Gęsty koktajl z mrożonych owoców podajemy w misce, dodając nasze ulubione bakalie, nasiona czy owoce (surowe, suszone lub mrożone). Takie danie może zastąpić owsiankę, gdy na dworze panuje pełnia lata lub gdy właśnie trawi nas ogromna tęsknota za słońcem.

W zdrowym ciele – zdrowy duch

Żeby utrzymać prozdrowotny charakter przygotowywanych przez nas koktajli, warto sięgać po owoce i warzywa pochodzące z upraw ekologicznych lub oznaczonych jako BIO. Należy również pamiętać, że osoby zmagające się z cukrzycą, insulinoopornością lub z innych powodów potrzebujące uważać na indeks glikemiczny produktów muszą zwracać większą uwagę na zawartość cukru w takim koktajlu, żeby ta zdrowa przekąska nie przyczyniła się do pogorszenia ich samopoczucia.

Instagram nie może się mylić

Wpisując w instagramową wyszukiwarkę hasztag #smoothie dowiaduję się, że użyto go już 8 510 258 razy. Ponad osiem milionów smoothies wypitych tylko na Instagramie. Ileż to zmywania! Zachęcam was do sprawdzenia, co kryje się pod tym hasztagiem, tylko uprzedzam – natychmiastowy głód gwarantowany.

 

Koniecznie dajcie znać, jakie smoothie jest waszym ulubionym, żebyśmy mogli w redakcji rozpocząć wielki festiwal blendowania. W oczekiwaniu na lato w Europie przyda nam się taka dawka słońca zamknięta w owocach.

Tekst

ANNA JUREWICZ

12 Responses
  1. U mnie dziś na śniadanie było zielone smoothie o następujacym składzie: pół ogórka świeżego, pół cytryny (obranej), natka pietruszki, obrane jabłko granny smith, obrane kiwi, woda i mały kawałek świeżego imbiru.
    Dobra porcja energii na początek dnia:))
    Lubię koktajle (nie tylko zielone) i im bliżej wiosny, tym częściej pijam je na śniadanie:)

      1. redakcja

        Marta, a probowałaś dodawać kurkumę? Okazuje się, że to jeden z najbardziej wartościowych korzeni, jeżeli chodzi o mikroelementy 🙂

    1. redakcja

      Nika, Twoja wersja smoothie to niesamowita dawka energii! I jaka różnorodność smaków i kolorów! Nawet kawy po takim zastrzyku energii nie trzeba 🙂

  2. Sylwia

    Genialny tekst! Niezwykle interesująca historia – nie podejrzewałabym napoju o taką historię! hihih 😀

  3. Szkoda, że moja mama, zamiast męczyć mnie w dzieciństwie szpinakiem, nie wpadła na pomysł, aby zrobić smoothie. Tyle lat traumy. Ze szpinakiem polubiłam się dopiero w dorosłym życiu.

    1. aCOOKu

      O tak! Tyle lat bez miłości do szpinaku trudno będzie teraz nadrobić. Na szczęście wiemy już, że potrzebny jest albo czosnek albo blender i inne owoce 🙂 Można kochać szpinak i nawet o tym nie wiedzieć.

  4. Nie sądziłam ,że koktajl ma taką długą historię, ale i ciekawą… Sama piję codziennie , więc temat mnie zainteresował 🙂 tak wygląda ,że smoothie kiedyś wszystko było :-))

Leave a Reply