Leksykon Smaków – recenzja książki

„Leksykon smaków” nie jest książką kucharską, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Jest to opowieść o kombinacjach smaków i doborze jedzenia okraszona wieloma ciekawostkami. Zamieszczone w niej przepisy nie są jej główną treścią, stanowią one wkomponowany w tekst dodatek.

Pomysł na niezwykłą formę leksykonu pojawił się u autorki, gdyż kurczowo trzymała się przepisów zamieszczonych w książkach kucharskich. Postanowiła napisać własne kompendium, aby rozwinąć swoje umiejętności kulinarne i zrozumieć, jakie smaki ze sobą współgrają, co je łączy, a co różni. Stworzyła listę 99 produktów, które podzieliła na 16 kategorii smakowych, takich jak: pieczone (czekolada, kawa, orzeszki ziemne), musztardowe (rukiew wodna, kapary, chrzan), słone (ryby wędzone, bekon, prosciutto, oliwki) i połączyła je w koło smaków, w którym sąsiadujące ze sobą grupy są w pewien sposób powiązane. Niektóre z nich (jak ogórki i koperek) są całkiem zwyczajne, inne wprowadzają nutkę świeżości do codziennych zestawień (na przykład uwielbiane przeze mnie połączenie oliwek z serem feta wzbogacone zostało o… arbuza, który okazuje się doskonale do nich pasować), a jeszcze inne są zupełnie zaskakujące jak np. kaszanka z czekoladą.

„Leksykon smaków” czyta się bardzo przyjemnie. Przedstawiając poszczególne smaki, autorka wspomina o związkach chemicznych, które występują w grupach produktów, dzięki czemu można zrozumieć, na czym polega ich podobieństwo. Opisy smaków okraszone są niejednokrotnie zabawnymi anegdotami i napisane językiem, który nie daje czytelnikowi szans się znudzić. Jedna z kombinacji (bazylia i jajka) opisana jest w formie wierszyka. Ciekawostki umieszczone w tekście również dodają lekturze kolorytu. Czytając tę książkę, znalazłam odpowiedź na nurtujące mnie pytanie kulinarne: dlaczego mnisi buddyjscy nie jadają czosnku i cebuli? Takich interesujących faktów pojawia się tam oczywiście o wiele więcej. Przepisy, które są raczej wzbogaceniem książki niż jej główną treścią, również nie sprawiają zawodu i są źródłem wielu pysznych inspiracji. Kilka z nich, jak na przykład grillowane krewetki z salsą z mango i awokado zagości w mojej kuchni na stałe.

 

Trzeba niestety również wspomnieć o słabszych punktach książki. Pierwszy z nich, ważniejszy, to zupełny brak zdjęć, a przecież podczas czytania miło jest zawiesić oko na apetycznej fotografii. Najbardziej chciałabym zobaczyć zdjęcia potraw przygotowanych z najdziwniejszych połączeń, choć ich bogate opisy zostawiają jednak dużo dla wyobraźni. Drugą, minimalną wadą są pojawiające się odnośniki do seriali i filmów, przez co, tak jak w przypadku połączenia „kawa i wiśnie”, brak znajomości wspomnianego przez autorkę serialu uniemożliwia całkowite zrozumienie tekstu. Jest to jednak mankament bardzo drobny, nieodbierający przyjemności z lektury.

Jako pasjonatka zaskakujących połączeń smakowych wiedziałam, że koniecznie muszę przeczytać tę książkę i, co tu dużo mówić, nie zawiodłam się. „Leksykon smaków” skończyłam czytać z głową pełną wielu ciekawych inspiracji kulinarnych i z ogromem nowej wiedzy na temat jedzenia. Na pewno niejednokrotnie wrócę do tej publikacji. Dla osoby lubiącej eksperymenty kuchenne jest to pozycja, która koniecznie powinna znaleźć się w domowej biblioteczce.

Ocena: 9.5/10

 

Autor: Niki Segnit

Wydawnictwo: Buchmann

Wydanie polskie: 11.10.2017

Tłumaczenie: Piotr Art, opracowanie zbiorowe

Okładka: twarda

Liczba stron: 400

Tekst

Anna Maślanka

Leave a Reply